... czyli jak być mamą i nie zwariować ... (posty 2010-2011 przeniesione ze zwariowanamama.blog.onet.pl)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo bez złudzeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo bez złudzeń. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Wesele z chorymi maluszkami
Pierwsze wesele w czasie którego nie mieliśmy co zrobić dziećmi.Moi rodzice imprezowali, drudzy dziadkowie o 6 rano dnia następnego wyjeżdżali. Efekt - dzieci pojechały z nami. Wzięliśmy sobie pokój w hotelu, w którym się weseliliśmy i poprosiliśmy babcie, żeby do 3-4 rano z nimi posiedziała, a potem wróciła do domu, żeby wyjechać na wakacje. Na domiar złego obie dziewczynki nie były całkiem zdrowe.Adzie dalej idą zęby - 4 dwójki na raz - a Iga ma katar, i w czasie wesele wymiotowała śluzem. Miedzy innymi dlatego cieszyliśmy się, że dzieci są z nami i możemy do nich w razie takich awarii wpaść, uspokoić, uśpić i iść dalej się bawić. Tylko poranek był trudny, ale cóż ... rodzicem być...
środa, 20 czerwca 2012
Rodzice na placu zabaw
Nie będąc rodzicem zupełnie nie zwracałam uwagi na place zabaw i na to, co się na nich dzieje. Wyjątkiem były penie jakieś libacje alkoholowe prowadzące do pozostawienia przez ucztujących dużej ilości potłuczonego szkła, psy sikające w piaskownicach, bądź głośno płaczące dzieci. Chodząc na plac zabaw z własnym dzieckiem, też raczej nie mogłam poświęcić dużo uwagi na obserwację otoczenia - minuta nieuwagi i maluch spada z karuzeli, czy zjeżdżalni. Dziś jednak przechodziłam obok placów z wózkiem, z nowo narodzonym szkrabem i myślałam o tym nieco starszym wysłanym nad morze. Jednocześnie pozdrawiałam uśmiechem uradowane dzieci.
W pewnej chwili moją uwagę przykuła mama z miną pełną cierpienia. Pomyślałam, że pewnie ją coś boli i nieświadomie przeniosłam wzrok na kolejną. I tu zaskoczenie. Okazało się, że na dziesięcioro dzieci tylko jedno miało opiekuna radośnie zaangażowanego w zabawę, jedno opiekuna zaczytanego gazetą, natomiast reszta opiekunów była wyraźnie znudzona - niby bawiąca się z dziećmi ale od niechcenia.
Naszła mnie taka myśl, że skoro i tak siedzą na placu zabaw i nie bardzo mogą robić coś innego (nawet zająć się gazetą, bo dziecko nie pozwala), to będzie im dużo łatwiej, jeśli spróbują cieszyć się tym, co w danej chwili robią. Postanowiłam, że sama będę uważać na to, co robię na placu zabaw!
W pewnej chwili moją uwagę przykuła mama z miną pełną cierpienia. Pomyślałam, że pewnie ją coś boli i nieświadomie przeniosłam wzrok na kolejną. I tu zaskoczenie. Okazało się, że na dziesięcioro dzieci tylko jedno miało opiekuna radośnie zaangażowanego w zabawę, jedno opiekuna zaczytanego gazetą, natomiast reszta opiekunów była wyraźnie znudzona - niby bawiąca się z dziećmi ale od niechcenia.
Naszła mnie taka myśl, że skoro i tak siedzą na placu zabaw i nie bardzo mogą robić coś innego (nawet zająć się gazetą, bo dziecko nie pozwala), to będzie im dużo łatwiej, jeśli spróbują cieszyć się tym, co w danej chwili robią. Postanowiłam, że sama będę uważać na to, co robię na placu zabaw!
wtorek, 19 czerwca 2012
Wyprowadzanie dzieci
Dziś spacerując z Adą, bez Igi zauważyłam, że opiekunowie spacerujący z dziećmi zachowują się trochę jak ludzie wyprowadzający psy na spacer. Zachęcają do biegania. Czasem każą usiąść nie tłumaczą dziecku, czemu akurat teraz. Cieszą się jak dziecko dobiega do innego dziecka i zaczynają razem zataczać koła wokół opiekunów, którzy w tym czasie zajmują się porównywaniem swoich pociech. Ja wychodząc z psem robiłam zwykle dokładnie to samo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)