Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na co dzień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na co dzień. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lutego 2013

Mycie głowy - pierwszy sukces!

Dziś udało mi się umyć Idze głowę: po raz pierwszy samodzielnie i bez płaczu. Miała rozpuszczone włosy i aż prosiło się je umyć. Zapytałam szkraba, czy umyjemy głowę. Odpowiedziała, że nie, więc zaczynało się nieciekawie. Ale trwałam przy swoim, obiecałam niespodziankę po myciu i wreszcie Iga się zgodziła. Jak zwykle trochę oponowała przy polewaniu, ale użyłam do tego wszystkich jej garnuszków, patelni kubeczków, więc maiła przy tym niezłą zabawę. Z szamponem nie było problemu - nawet sama poprosiła o trochę i nałożyła go na głowę. Płukanie znowu nieco problematyczne, ale Iga zamknęła oczka i już :) Córa mi dorośleje!

poniedziałek, 8 października 2012

Jedziemy nad morze!

Hurra. Od roku wybieram się nad morze, żeby chociaż trochę pojeść świeżych rybek i wreszcie jedziemy. Ja i dzieci podłączymy się do moich rodziców, którzy przedłużają sobie nieco przyszły weekend. Iga oczywiście bardzo się cieszy, ale pyta czemu tata nie jedzie i czy Filip będzie. Gdy mówimy, że nie, nie bardzo może pojąć jak można jechać nad morze bez Filipa. (Z Filipem była w czerwcu w Karwi).

środa, 26 września 2012

Kasztanowe czary mary

Moje maleństwo (nawet to starsze) jest jeszcze za małe na samodzielne tworzenie ludzików z kasztanów. Natomiast świetnie się nimi bawi. Cały weekend spędziła goniąc kasztanowymi końmi, krowami i ludzikami po stole. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że po skończonej zabawie mama może zwinąć wszystko i wyrzucić. Następnego dnia można przecież zrobić nowe.

wtorek, 25 września 2012

Chora czy nie

Od dwóch dni Iga ma straszny katar, spływający do gardła i powodujący kaszel. W nocy jest biedna, ale w ciągu dnia wygląda nie najgorzej. Gorączki brak. Daliśmy jej coś przeciwzaplanego i od kaszlu oraz witaminki i czekamy. Zastanawiamy się tylko, czy powinna iść do przedszkola, czy lepiej byłoby zostawić ją w domu.

poniedziałek, 24 września 2012

Uffff to tylko efekt szczepień

Po dwóch nocach koszmaru, o którym pisałam w poprzednim poście wszystko wróciło do normy. Ada dała się odłożyć do łóżeczka jak zwykle nawet nie jęknąwszy. Mimo że cały dzień jeszcze marudziła. A tu przyszła pora snu i jak ręką odjął. Dodatkowo nie zdążyła się jeszcze przyzwyczaić do spania z nami. Czyli nie dość, że możemy spać w nocy to jeszcze w dalszym ciągu mamy własne łóżko.

sobota, 22 września 2012

Szczepienia

Zwariowany tydzień. Nie mam czasu na nic. W środę w nocy przyjechaliśmy do Łodzi na szczepienia. Iga - WZW A - zniosła bez problemu i w trakcie i po; przed było tylko trochę płaczu ze strachu. Ada - Infanrix i Prevenar - masakra. W dzień jest spokojna, nie płacze, zachowuje się w miarę normalnie. Wieczorem, gdy robi się śpiąca zaczyna marudzić i marudzi tak do samego rana. budzi się co godzinę, a przecież do tej pory spała 12 godzin bez karmienia. Mam nadzieję, że szybko wróci do siebie, bo raczej długo tak nie pociągniemy.

piątek, 14 września 2012

A było tak pięknie!

Wczoraj i przedwczoraj moje dziecko poszło do przedszkola z uśmiechem, a dziś płacz i proszenie żeby nie iść, żeby mama została. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy kryzysik i od poniedziałku już będzie spokojniej.

poniedziałek, 10 września 2012

Weekend - hurra

Po 5 dniach chodzenia do przedszkola/pracy wreszcie mogliśmy odpocząć. Zwłaszcza Iga cieszyła się, że ma rodziców 24 h przy sobie. Poza tym zadzwoniła ciocia Agatka i Iga odkąd usłyszała jej imię już nie mogła się doczekać. Poszliśmy wszyscy na spacer i oczywiście na plac zabaw. W tym czasie w pokoju Igi pan stolarz budował szafę - więc mamy już gdzie trzymać ubranka dzieci i według planu zabawki została przeniesione z dużego pokoju do dziecięcego.

Niedziela minęła nam na sprzątaniu i układaniu rzeczy w szafie. Na szczęście znowu zadzwoniła ciocia Agatka i zaproponowała, że do nas wpadną. Minutę później Iga już pytała: Gdzie oni są? Iga miała radochę, a my mogliśmy bezkarnie posiedzieć:)

piątek, 7 września 2012

Czwarty już dzień przedszkolaka i mamy rozmowa z psychologiem

Wczoraj tak długo jak mama siedziała w sali Iga nie chciała odejść od niej na krok. Jak mama wyszła był straszny płacz, ale szybko przeszedł i mały przedszkolak bawił się z dziećmi do 15:30, zjadł podwieczorek i gdy mama przyszła spokojnie skończył pochłaniać śliwkę. Dopiero gdy pani powiedziała, że mama chce ją zabrać przybiegła ucieszona.

Efektem ubocznym radosnych zabaw przedszkolnych jest Igi przeobrażenie w misia koalę, który nie pozwala wyjść mamie nawet z pokoju, gdy już wiadomo, że mama będzie.

Pani psycholog stwierdziła, że to normalne. Powiedziała, że możemy się spotkać z próbami wymuszania płaczem, agresją, czy niechęcią do rozmowy o przedszkolu nawet u tych dzieci, które wydawałoby się świetnie wszystko znoszą. Grunt to rozmawiać z dzieckiem i wszystko mu tłumaczyć. No i nie dać się sterroryzować :)


czwartek, 6 września 2012

Usypianie dwójki na raz

Wczoraj pierwszy raz usypiałam Adę i Igę - tata wyszedł popływać. Pierwsze pięć minut cudowne - leżały sobie obie u mamy w łóżku i słuchały czytającej mamy. Niestety Ada zaczęła płakać. Mama postanowiła ją nakarmić. Ada przy piersi i płacze, Iga marudzi, żeby zostawić Adę. W końcu udało się z Igą wynegocjować, że mama może ją głaskać. Potem już tylko pięć minut i obie padły..... mama w sumie też.

środa, 5 września 2012

Trzeci dzień w przedszkolu.

Już pewnie wszyscy czytający mają dosyć opowiadań o przedszkolu. Powiem krótko: dzisiaj było lepiej. Rano usłyszałam, że Iga nie chce iść do przedszkola, ale nie było płaczu. W sali też spokój - Iga sama poszła się przywitać ze swoją wychowawczynią, pobawiła się trochę i wróciła do taty i mamy. Chciała się bawić z mamą, więc mama poszła do domu. Został tata. Próbował wychodzić i nic - dziecko płakało. W końcu wyszedł mimo wszystko i już potem było dobrze.
Jutro pierwszy dzień bez nikogo na korytarzu.

wtorek, 4 września 2012

Drugi dzień w przedszkolu

Dziś ranek był lepszy. Iga płakała w domu, że nie chce iść, ale potem po drodze do przedszkola było już ok. W przedszkolu najpierw bawiła się sama, potem z Panią i dziećmi. Mama siedziała w końcie zupełnie zapomniana. Płacz zaczął się znowu, gdy mama powiedziała, że wychodzi. W ciągu dnia Iga znowu sprawdzała, czy babcia jest.

Po południu znowu lody i plac zabaw. O dziwo Iga zaczyna nawiązywać kontakt z dziećmi na placu zabaw.

poniedziałek, 3 września 2012

Pierwszy dzień w przedszkolu

Iga była już w swoim przedszkolu przez dwa dni w wakacje, więc w miarę wiedziała co ją czeka. My też. Zaczęła płakać jeszcze przed wyjściem z domu, i płakała z małymi przerwami aż do wejścia w drzwi. W samym przedszkolu było ciut lepiej, ale mama musiała zostać do czasu kiedy podano śniadanie. Babcia nie wystarczała. Potem mama wyszła (nakarmić drugie dziecko), a Iga została (z babcią). O dziwo dziecko lepiej się zaaklimatyzowało niż w czasie wakacji i babcia mogła szybko wyjść z sali. Problem wrócił podczas obiadu. Pewnie za dużo zupy nie trafiało do buzi i Iga się zniecierpliwiła. Potem już chciała do domu.

Po przedszkolu poszłyśmy wszystkie trzy na lody! A wieczorem na plac zabaw. Oby jutro było ciut lepiej, bo po jutrze już babci nie będzie z nami.

piątek, 31 sierpnia 2012

Koniec wakacji ...

I skończyło się ... wracamy... . Ale wakacje zawsze kiedyś się kończą. Ja  i tak mam dobrze bo do pracy jeszcze nie wracam. Jeszcze kilka miesięcy.
Przeprowadzamy się też. Wracamy od moich rodziców do naszego mieszkanka. Iga idzie do przedszkola... Duże zmiany przed nami ... nie tylko koniec wakacji.

wtorek, 21 sierpnia 2012

Drugi dzień w przedszkolu

Drugi dzień był lepszy, choć początek trudny. Iga pożegnała się ze mną bez problemu i natychmiast przylgnęła do nogi babci mówiąc, że bez niej nigdzie nie idzie. Babcia musiała z nią siedzieć. Przełamaniem był spacer. Iga poszła z dziećmi i już babci nie potrzebowała. Owszem sprawdziła, czy babcia na pewno czeka. Potem pytała panie co jakiś czas czy babcia jest, ale bawiła się ze wszystkimi.
Teraz przerwa. Pewnie we wrześni będzie podobnie.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wakacje - 2 tygodnie poza zasięgiem :)

Wyjechaliśmy i mam zamiar spędzać czas z dala od komputera i tego wszystkiego co robię na co dzień.
Więcej czasu dla dzieci!

piątek, 17 sierpnia 2012

Pierwszy dzień w przedszkolu

Iga poszła do przedszkola... na razie na dni adaptacyjne z babcią. Pierwszy dzień był ok... do czasu przyjścia pierwszego płaczącego dziecka. Iga zaczęła płakać. Potem tak mi tłumaczyła: "Dzieci trochę płakały, trochę nie płakały". A na pytanie dlaczego ty płakałaś odpowiadała: "Bo dzieci płakały".

Najlepszym kompanem Igowych zabaw była niestety babcia, której Iga nie pozwoliła siedzieć za drzwiami i wciągnęła na salę. Cóż pierwszy dzień jest zawsze trudny.

Wieczorem w wannie rozpłakała się mówiąc, że w przedszkolu był pies, który nie miał mamy. Dowiedziałam się od Babci, że był pies (ktoś przebrany) i panie powiedziały dzieciom, że nie mam mamy i że chciałby, żeby dzieci się nim zajęły. Niby nic, a mój skarb przeżywa.

środa, 15 sierpnia 2012

Naprawię Ci aparat...

Przedwczoraj Iga zepsuła aparat fotograficzny. Owszem był raczej wysłużony, około siedmioletni, ale przetrwał moje wojaże po świecie, Jamajkę, Indie - dużo kurzu bez futerału, w kieszeni, bądź na szyi. Dziecka nie przetrwał. Gdy dziecko przyszło prosić o zrobienie zdjęcia, rozżalona powiedziałam Idze 3 razy, że mamie jest przykro, że zepsuła aparat.

Dziś rano pierwsze słowa Igi: Naprawię Ci aparat. ty tu leż, a ja pójdę naprawić.
Zrobiło mi się przykro, że ja tak zestresowałam i maluch przezywa. Wytłumaczyłam, że nie ma sie co martwić.

Wieczorem znowu to samo:
Ja: Bardzo Cię lubię.
Iga: Ja ciebie też "lubim". Nie zepsuję Ci więcej aparatu.
Ja: Nie martw się, coś wymyślimy, żeby dało się robić zdjęcia.
Iga złapała mnie za rękę i ciągnęła do pokoju w którym jest aparat mówiąc: Chodźmy coś wymyślić.

Mama ma nauczkę. Następnym razem powiem raz, że mi przykro i już. Dziś jest mi bardziej przykro, że Iga tak się martwi.

wtorek, 14 sierpnia 2012

dZIeŃ mAsakRA

Wczoraj myślałam że padnę. Oto bilans:
1 zepsuty aparat
2 pary zasikanych majtek i spodni
3 pary majtek mokrych od popuszczenia
1 próba picia wody z nadmanganianem potasu
1 zepsuta żaluzja

Mam dość. A oto próbka dzisiejszego dialogu:
Mama: Mamie jest przykro, bo zniszczyłaś mi aparat.
Iga: Kup nowy.
M: Nie mam pieniążków.
I: Masz. Leżą w tym czerwonym, w pokoju z komputerem. (Czerwony jest mój portwel i rzeczywiście dzis akurat tam leżał)

Druga próbka:
M: Czemu się zesikałaś?
I: Bo jestem artystka.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Tata tylko w weekend

Od urodzenia maleństwa mieszkamy u moich rodziców, a tata wpada do nas w weekendy. Takie rozwiązanie uzmysłowiło mi jak dwulatek przyzwyczaja się do taty. Na początku nie było problemu, wiadomo, nareszcie babcia i dziadzia. Ale po kilku miesiącach Iga zaczęła pytać o tatę ciągle. Najpierw pyta kiedy wyjedzie. Potem pyta czy już pojechał. Następnego dnia rano budzi się i pierwsze słowa to: gdzie jest mój tata i kiedy przyjedzie. Nauczyła się już prawie dni tygodnia, bo przy okazji jej tłumacze ile jeszcze musi czekać na swojego tatę.

Został nam już tylko tydzień, potem wszyscy czworo jedziemy na wakacje i wrócimy już do naszego mieszkanka.

Widząc córcię uzmysłowiliśmy sobie przez jaką traumę przechodzą dzieci podczas rozwodu rodziców! Straszne.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...