HURRA
... czyli jak być mamą i nie zwariować ... (posty 2010-2011 przeniesione ze zwariowanamama.blog.onet.pl)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iga. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 listopada 2013
Październik - ani jednego dnia bez przedszkola
:) To jest Igi rekord. Już po roku chodzenia do przedszkola. Do tej pory Iga dwa tygodnie była w przedszkolu, następnie dwa tygodnie w domu i tak bez końca. Nawet wakacje wyglądały podobnie. wrzesień zaczął się z przytupem - zapalenie płuc, ale gdy już wyszła z tego październik był bez przygód. I połowa listopada też.
HURRA
HURRA
środa, 10 lipca 2013
Błogi weekend na Żoliborzu
Pierwszy weekend spędzony w Warszawie, w spokoju, bez pośpieczu. W sobotę i w niedzielę odpoczywaliśmy w okolicach ronda Wilsona. Oczywiscie plac zabaw jest obowiązkowy! Ale poza tym siedzieliśmy po prostu w parku, odpoczywaliśmy w Prochowni i w Forcie. Niedzielne śniadanie zjedliśmy w Żywicielu, a deser w Kalimbie. Jakby tego było mało na poniedziałkowy lunch wybraliśmy się do Da Aldo. Takie wakacyjne małe szaleństwo.

poniedziałek, 17 czerwca 2013
Wesele z chorymi maluszkami
Pierwsze wesele w czasie którego nie mieliśmy co zrobić dziećmi.Moi rodzice imprezowali, drudzy dziadkowie o 6 rano dnia następnego wyjeżdżali. Efekt - dzieci pojechały z nami. Wzięliśmy sobie pokój w hotelu, w którym się weseliliśmy i poprosiliśmy babcie, żeby do 3-4 rano z nimi posiedziała, a potem wróciła do domu, żeby wyjechać na wakacje. Na domiar złego obie dziewczynki nie były całkiem zdrowe.Adzie dalej idą zęby - 4 dwójki na raz - a Iga ma katar, i w czasie wesele wymiotowała śluzem. Miedzy innymi dlatego cieszyliśmy się, że dzieci są z nami i możemy do nich w razie takich awarii wpaść, uspokoić, uśpić i iść dalej się bawić. Tylko poranek był trudny, ale cóż ... rodzicem być...
środa, 12 czerwca 2013
Zapalenie ucha, ząbkowanie i wymioty
Oczywiście gdy już myśleliśmy, że wszytsko wraca do normy tzn. opiekunka Ady wraca z urlopu, Iga idzie do przedszkola Iga dostała wysokiej gorączki. Lekarz powiedział nam, że znowu ma zapalenie ucha i nalezy jej się antybiotyk. Na szczęście ciocia mogła się nią zająć - więc rodzice spokojnie mogli pracować. W poniedziałek i wtorek Iga dodatkowo wymiotowała.
Dziś sytuacja znacznie się skomplikowała - Ada zaczęła wymiotować - praktycznie po każdym posiłku. Jak przyszłam i nasmarowałam jej zęby wyczułam dwie dwójki, więc przynajmniej u Ady wiemy co się dzieje.
Mój szef widząc ile one chorują stwoerdził, że zaczyna się zastanawiać, czy jestem dobrą mamą.
W sobotę mamy jechać na wesele znajomych i zupełnie nie wiemy co zrobić.
Dziś sytuacja znacznie się skomplikowała - Ada zaczęła wymiotować - praktycznie po każdym posiłku. Jak przyszłam i nasmarowałam jej zęby wyczułam dwie dwójki, więc przynajmniej u Ady wiemy co się dzieje.
Mój szef widząc ile one chorują stwoerdził, że zaczyna się zastanawiać, czy jestem dobrą mamą.
W sobotę mamy jechać na wesele znajomych i zupełnie nie wiemy co zrobić.
środa, 29 maja 2013
Spacer z małymi wędrowcami
Dziś wybraliśmy się dookoła jeziorka Szeląg Mały - na początku w planie było iść trochę i potem wrócić, ale szliśmy, szliśmy i w końcu stwierdziliśmy, że w kółko tez damy radę. Iga była super dzielna. Zwykle narzeka na spacerach, a tu ponad 8 km przeszła i marudzić zaczęła pod sam koniec. Inna sprawa, że szliśmy ok. 5 godzin. Ada siedziała w wózku - niby wygodnie, ale chwilami, gdy dróżka była bardzo wąska płakała i chowała się przed gałązkami ocierającymi się o wózek. Po drodze mijaliśmy masę zwalonych drzew - i tu muszę wspomieć tatę, który za każdym razem brał sprawy tzn. wózek w swoje ręce i przenosił przez pnie. Przechodziliśmy nawet przez jeden potok. Najpier mama z plecakiem - pień wytrzymał. Potem mama z Iga na barana. Iga została dzielnie na drugim brzegu, z dala od strumienia, kiedy mama poszła przejmować przeniesioną przez tatę Adę. Na koniec przeszedł tata niosąc wózek. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia. Niestety o tym pomyślałam dopiero po wszytskim. Wtedy udało się Ige przekonać, żeby po pniu przesła sama, a nie na mamie.
Wróciliśmy padnięci i wszystkim dobrze zrobił potem pobyt na basenie. A wieczorem po kolacji poszliśmy na kręgle i do figloraju. Dzieci szczęśliwe i tata też;)
Wróciliśmy padnięci i wszystkim dobrze zrobił potem pobyt na basenie. A wieczorem po kolacji poszliśmy na kręgle i do figloraju. Dzieci szczęśliwe i tata też;)
wtorek, 23 kwietnia 2013
Tydzień w Budapeszcie
Mama wyjechała, dzieci zostały z tatą i tęsknią. Pierwsza noc za nami - Iga podobno się obudziła i powiedziała, że widziała mamę i do niej idzie. W końcu zasnęła u nas w łóżku. Ada też obudziła się ok. 2 i nie spała do 4. Tata biega więc w nocy od jednej do drugiej.
niedziela, 14 kwietnia 2013
3 dni bez dzieci
W zeszłym tygodniu wyjechałam na 3 dni do pracy. I dzieci przeżyły. Iga nawet wydoroślała przez ten czas. Przestała się do mnie przyklejać i pozwala tacie zrobić więcej rzeczy.
Ada, gdy mnie nie było szukała mnie po domu, ale teraz zachowuje się jakby nic się nie stało:)
Tylko tata był padnięty. Zwłaszcza, że nocami Ada się budziła i nie chciała zasnąć bez piersi.
W przyszłym tygodniu jadę na 5 dni - dzieci prawdopodobnie wywozimy do dziadków. Ciekawe jak to wypadnie.
sobota, 6 kwietnia 2013
Zapalenie ucha x2
Wczoraj zabraliśmy Igę do nowego laryngologa, bo dalej nie słyszała. Wybraliśmy lekarza, który przyjmuje w Kajetanch. Zestresowani oczywiście, postanowiliśmy jechać razem. Ady nie dało się zostawić, więc też musiała jechać - stwierdziliśmy, że przy okazji nie zaszkodzi jej też zapisać (od kilku dni wkłada palec do ucha).
U Igi udało się sprawdzić migdałek - oczywiście za duży, ale jest szansa, że się cofnie. Dostała leki. Zanim zaczęliśmy je stosować zaczęła słyszeć, co tylko potwierdza, że winne są roztocza. Trzydniowy pobyt w domu pomógł.
Niestety okazało się, że Ada ma też zapalenie ucha. Katarek ma od kilku dni, pewnie od ząbkowania, bo właśnie wyrzynają się dwa ząbki.
wtorek, 2 kwietnia 2013
Zapalenie ucha c.d.
Zatkane uszy Igulca niestety się nie odetkały. Laryngolog obejrzał je w środę i przepisał leczenie. Iga jak niedosłyszała, tak niedosłyszy, a nawet jakby się pogorszyło. Zaczynamy się już bardzo stresować i szukamy ... do jakiego lekarza by z nią jeszcze iść. Przed świętami, już nad morzem pogorszyło się do tego stopnia, że na gwałt szukaliśmy laryngologa. Nic odkrywczego nam jednak nie powiedział i przepisał antybiotyk, a Iga przecież nie gorączkuje (nasz laryngolog polecił dać antybiotyk w przypadku wzrostu gorączki).
Najgorsze jest to, że Idze trudno jest bawić się z dziećmi. My do niej krzyczymy, ale trzylatki nie rozumieją co się dzieje. Oczywiście mamy nadzieję, że nic jej nie będzie.
wtorek, 26 marca 2013
Lekarski mini-maraton Igi
Dzisiaj mamy mini-maraton lekarski. Najpierw nefrolog, potem alergolog, a na dokładkę jutro jeszcze laryngologa zaliczymy. Mam nadzieję, że z tego grona jeden już nam na dobre odpadnie.
I oczywiście mama do pracy, a córa do przedszkola pójdzie.
I oczywiście mama do pracy, a córa do przedszkola pójdzie.
poniedziałek, 25 marca 2013
Odwiedziny w Kielcach i zatkane uszy
W tym tygodniu wreszcie udało nam się wyjechać na weekend - wszyscy byli zdrowi. Pojechaliśmy do dziadków do Kielc. Niestety nie ostrzegliśmy babci że Iga ma alergię na roztocza. Efekt: po jednej nocy Iga zaczęła słyszeć dużo gorzej niż do tej pory. Oczywiście następnego dnia wywietrzyliśmy pościel na balkonie w mocno minusowych temperaturach, ale obrzęk błon śluzowych u dziecka pozostał i pewnie kilka dni minie zanim osłabnie. Najgorsze jest to, że we wtorek idziemy do laryngologa na kontrolę. Mam nadzieję, że nie wymyślą jakiegoś drenażu.
wtorek, 19 marca 2013
Wielkanoc w przedszkolu
Dziś byłam na jajeczku w przedszkolu. Tańczyłyśmy, bawiłyśmy się i jeszcze pojadłyśmy razem. Zrobiłyśmy też wielkanocną pisankę i baranka. Pierwszy raz widziałam, że Iga bierze lalki idzie do innej dziewczynki i zaczyna się bawić. Potem wprawdzie mama musiała przełknąć niepozostawiające złudzeń: Ty już idź, my się bawimy.
piątek, 15 marca 2013
Histeria u trzylatki
Dzisiaj tata został z Iga w domu. Małej już chyba ma się na życie. Tylko znowu zaczęła gorzej słyszeć, więc zaostrzyliśmy walkę z katarem.
Gdy wróciłam do domu z pracy zastałam niemiłą niespodziankę. Ada oczywiście chciała jeść - standard o tej porze. Problem polegał na tym, że Iga nie bardzo chciała mi pozwolić nakarmić Adę. Uparła się, żeby ja przytulić i koniec. Tłumaczenia nie pomagały. Wchodziła mi na plecy, nawet raz ugryzła, aż w końcu wpadła w histerię. Uspokoiła się długo po tym jak przestałam karmić.
Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy.
Gdy wróciłam do domu z pracy zastałam niemiłą niespodziankę. Ada oczywiście chciała jeść - standard o tej porze. Problem polegał na tym, że Iga nie bardzo chciała mi pozwolić nakarmić Adę. Uparła się, żeby ja przytulić i koniec. Tłumaczenia nie pomagały. Wchodziła mi na plecy, nawet raz ugryzła, aż w końcu wpadła w histerię. Uspokoiła się długo po tym jak przestałam karmić.
Mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy.
czwartek, 14 marca 2013
Nowa umiejętność - siadanie ze stania
Ada już jakiś czas temu nauczyła się stawać przy meblach, w łóżeczku, czy opierając się o nas. Niestety dosyć długo nie wiedziała jak ma zmienić pozycję. Gdy nie miała już siły stać zaczynała krzyczeć. Jeśli nikt nie przybiegł jej na ratunek padała na pupę i krzyczała jeszcze głośniej.
Od kilku dni Ada umie już usiąść z pozycji stojącej. Zgina nóżki i wreszcie robi bam na pupę, ale z niedużej wysokości. Pierwszy raz zrobiła coś takiego przypadkowo, ale na moich oczach. Natychmiast zaczęłam bić brawo. Adziulec uwielbia pochwały w tej postaci, dlatego kilka razy próbowała powtórzyć wyczyn. Z różnym skutkiem. Po kilku dniach opanowała manewr do perfekcji i teraz już nie krzyczy, gdy zmęczy się staniem.
Od kilku dni Ada umie już usiąść z pozycji stojącej. Zgina nóżki i wreszcie robi bam na pupę, ale z niedużej wysokości. Pierwszy raz zrobiła coś takiego przypadkowo, ale na moich oczach. Natychmiast zaczęłam bić brawo. Adziulec uwielbia pochwały w tej postaci, dlatego kilka razy próbowała powtórzyć wyczyn. Z różnym skutkiem. Po kilku dniach opanowała manewr do perfekcji i teraz już nie krzyczy, gdy zmęczy się staniem.
środa, 13 marca 2013
Warkocz dobierany - kolejne ulepszenie
Jak już pisałam moja przygoda z warkoczami dobieranymi zaczęła się we wrześni, czyli kilka miesięcy temu, kiedy Iga szła do przedszkola. Od pewnego czasu czułam się już ekspertką. A tu któregoś dnia, po sprawdzaniu czystości główek Iga wróciła z warkoczem wyglądającym lepiej od moich. Popatrzyłam i odkryłam, że tajemnica tkwi w ostatnim dobraniu - zamiast dobrać z obu stron po równo, albo cały kosmyk od środka (tak się układa), trzeba go wziąć od zewnątrz. W ten sposób warkocz wydaje się dłuższy i lepiej zapleciony - ostatni kosmyk nie zwisa na szyi, tylko ładnie przylega do głowy.
wtorek, 12 marca 2013
Mama wraca do pracy i ... idzie na zwolnienie
Iga znowu jest chora. W piątek odebrałam ją z gorączką z przedszkola i przez cały weekend od 37 do 39,5 i ma. Podajemy nurofen, paracetamol i najgorsze, że poprawy nie widać. Na szczęście lekarz stwierdził, że to wirus i antybiotyku nie musi dostać.
Oczywiście Iga wiedziała kiedy się rozchorować. Pierwszego marca wróciłam do pracy, więc po tygodniu jak stereotypowa mama musiałam wziąć zwolnienie. :( Na szczęście od czwartku juz tata może z nią zostać, więc nawet jakby dalej było coś nie tak, to ja do pracy pójdę.
Oczywiście Iga wiedziała kiedy się rozchorować. Pierwszego marca wróciłam do pracy, więc po tygodniu jak stereotypowa mama musiałam wziąć zwolnienie. :( Na szczęście od czwartku juz tata może z nią zostać, więc nawet jakby dalej było coś nie tak, to ja do pracy pójdę.
środa, 6 marca 2013
Przedszkolne choroby?
Wczoraj gdy odbierałam Igę z przedszkola panie rozmawiały z rodzicem jej koleżanki z grupy - dziecko miało gorączkę. Dziś odbierając ją zauważyłam, że jest rozgrzana i ma dziwne wypieki - na szczęście temperatury brak. Mam tylko nadzieję, że nic poważnego się nie rozwinie. Szczególnie nie teraz, kiedy dopiero wróciłam do pracy.
niedziela, 3 marca 2013
Sobotnio-niedzielne spacery
W sobotę i w niedzielę ruszyłyśmy z dziewczynami zdobywać parki i place zabaw. Ada uśmiechała się na widok każdego zwierzaka: psa, kota czy ptaszka. Iga wytyczała drogę, sprawdzała na "mapie" czy idziemy w dobrym kierunku i zbierała skarby. Oczywiście wszystkie drogi prowadzą na plac zabaw, więc wreszcie tam dotarłyśmy i maluszek rozpoczął zabawowy sezon.
W takie weekendy nie mogę się doczekać aż będzie ciepło.
W takie weekendy nie mogę się doczekać aż będzie ciepło.
sobota, 2 marca 2013
Iga zaczyna pisać w wieku 3 lat i 3 miesięcy :)
Dziś po drugim już bezpłaczowym myciu głowy Iga poprosiła o tablicę/znikopis i stwierdziła, że będziemy pisać literki. Robiliśmy to kiedyś często, więc wyobrażałam sobie, że da mi pisak w rękę i to ja będę pisać. A tu niespodzianka. Iga usadowiła się na kanapie i zaczęła pisać A, C, O, L, I w różnych konfiguracjach, przy okazji pięknie łączyła litery w słowa (oczywiście nieistniejące, bo dużo ich z tych liter nie da się ułożyć), czyli można powiedzieć, że czytać też zaczyna. Zdolna bestia!
piątek, 1 marca 2013
Mama wraca do pracy
Nadszedł czas powrotu. Ada ma 9 miesięcy. Je w ciągu dnia kaszkę, zupkę, drugie danie i deserek, więc z głodu beze mnie nie umrze. Tylko będzie mi trochę przykro zostawić małego szkraba. Największy problem to wożenie Igi do przedszkola, ale dzisiaj przetestowaliśmy cały proces. Tak długo jak karmię i mam 7 godzin pracy (dzięki skumulowanym przerwom na karmienie) Iga idzie na 8 i wraca ok 16:30. Co będzie gdy ja zacznę chodzić na 8? Nie wiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)